Posts Tagged ‘mądrość i seks’
Matka Boska popkultury pierze brudy mądrości
Jest nie tylko wyznacznikiem fal muzyki popularnej. Dziewczyny mknęły przez miasto w jej autorskich fatałaszkach z H&M. Co bogatsze unosiły się nad chodnikami z kolekcji Louis Vuitton. Wszyscy pili Pepsi, wszyscy mieli Motorole. Wszyscy wiedzieli coś-nie-coś o historii Argentyny i wszyscy zaczęli się fascynować jogą, a później kabałą. A na samym końcu wszyscy dostali mądrość i seks.
Najseksowniejsza komedia lata! Pierwszy film w reżyserii Madonny pełen błyskotliwego humoru, zaskakujących dialogów i pikantnych wątków z biografii królowej muzyki POP. “Mądrość i seks” to opowieść o trojgu młodych przyjaciół, którzy prowadzą ekscytujące życie w wielokulturowym Londynie. Główny bohater – wokalista zespołu punk-rockowego A.K. (Eugene Hutz) nie może utrzymać się z muzyki, więc zarabia na życie, spełniając perwersyjne fantazje żonatych mężczyzn. A.K. zakochany jest w swojej współlokatorce Holly (Holly Weston), baletnicy pracującej jako striptizerka. Ich przyjaciółka, seksowna lekomanka Juliette (Vicky McClure) jest obiektem pożądania swojego żonatego szefa, którego awanse konsekwentnie odpiera. Cała trójka próbuje odnaleźć swoje miejsce w życiu. Co będzie dla nich ważniejsze – mądrość czy seks?
Debiut – to brzmi dumnie. Królowa M. ma na swoim koncie takich kilka. Debiut muzyczny, debiut aktorski, debiut teatralny, debiut pisarski. Nie mogło zabraknąć debiutu reżyserskiego. Ale tak jak Madonna jest wykreowana na wysportowaną boginię muzyki popularnej, tak o byciu aktorką i reżyserką to ona nie ma najmniejszego pojęcia. Brzydko mówiąc: ten film po prostu ssie.
Sama zainteresowana mówi: Zawsze ceniłam sztukę filmową i umiejętność opowiadania dobrych historii. Po prawie trzech dekadach występowania przed kamerą postanowiłam wreszcie wziąć sprawy w swoje ręce. Czy mowa o tych trzech dekadach aktorskich zabiegów, co to doprowadziły do fiaska reżyserów? Ale to, co teraz Królowa M. wzięła w swoje włoskie palce to miałka i nieudolnie skondensowana chimera mądrości i seksu. A sama historia jak historia. Wątek autobiograficzny horrendalny, że niby bary ze striptizem, że niby pomoc charytatywna, że niby śpiewam i tańczę i jem pomarańcze. Ani mądrości, ani seksu. Bo o jakich mądrościach tutaj mówimy? Na sam dźwięk głupkowatego there is a saying in my country… odpadasz jak Jacksonowi nos. Seks? Chyba nie chodzi o imigrancki zakład erotycznych wyuzdań i autobiograficzny wątek zarobienia na życie w barze ze striptizem? Poza tym nakreślone charaktery pozostawiają wiele do życzenia. Hutz jest wylansowany na imitację (!) rockowego Borata, który siedząc w wannie sypie ludowymi przysłowiami od czasu do czasu pobawi się w chłopca na posyłki ślepego literata. Mamy tutaj też cnotkę-niewydymkę, w której się owy Borat kocha. Cnotka-niewydymka ma problemy z samą sobą, a bonus-problemem jest brak pieniędzy na naukę baletu. No, to idzie cnotka-niewydymka do baru na naukę striptizu. To może iść pod młotek jako komedia. Z kolei madonnopodobna farmaceutka, która de facto ciągnie to wszystko, jest swoistym jednorożcem pociągowym. Jej celem jest dobro małych Afrykańczyków, ale po co do jej cudownej postaci dokładać dwóch nieudaczników? Podejrzewam, że film o madonnopodobnej farmaceutce byłby chyba bardziej zajmujący niż to, o czym faktycznie jest ten film.
Nie mam serca jeździć po największej skandalistce naszych czasów, jak po łysej kobyle, także szepnę dwa miłe słówka. Gogol Bordello i kamera z ręki. Zespół Hutza to miła odmiana, wszak folk rozchodzi się szerokim łukiem w masówce, a kamera z ręki miała chyba oddać rzetelność historyjki, no ale, co tam się będziemy nad nią dalej rozwodzić, ładnie się patrzy.
Co by nie powiedzieć o tym pokręconym obrazku, to jednak Madonna starała się powalić na kolana morałem. Chociaż przekaz jest miałki, to jego banalność w sam raz nadaje się dla równie żądnej banalności masy krajów rozwiniętych. Bez brudu nie ma mądrości, bez zła – dobra. Że niby z Madonny taka myślicielka i kobieta pełna doświadczenia. Najseksowniejsza komedia lata to raczej głupkowato-gorzkie pseudo-profetyczne łzy. W sam raz dla wszystkich, zupełnie nie w sam raz dla mnie.
Franciszka Tryfil